NOCNY MARATON GÓRSKI – 3 razy naj!

Nocny maraton górski to jeden z dystansów rozgrywanych w ramach legendarnej „Sudeckiej Setki”.  Do udziału w imprezie mogą zachęcić 3 istotne fakty. Po pierwsze jest to najstarszy rozgrywany w Polsce nocny bieg górski na dystansie 100 km. Odbywa się on nieprzerwanie od 1989 roku, a od 1995 roku gospodarzem imprezy jest Boguszów Gorce.  Po drugie startuje on z najwyżej położonego rynku w Polsce. A po trzecie dystans maratonu finiszuje na najwyżej położonym stadionie w kraju.

Udział w tej imprezie planowałem chyba od początków swojego biegania. Już sama nazwa, „sudecka”, obligowała mnie jako lokalnego patriotę do udziału w biegu;). Po ponad półrocznej przerwie związanej z ponownym zostaniem ojcem udało się stanąć na linii startu i ponownie poczuć ten stopniowo rosnący niepokój zmieszany z podekscytowaniem. Jako nieoficjalna reprezentacja Kotliny zjawili się ze mną na miejscu także Przemek (znany czytelnikom bloga z artykułów o Marszu Generała Nila) oraz Remik z jeleniogórskiego Skalnika.

Jestem wielkim fanem nocnych biegów i nie bez przesady napiszę że start o 22.00 z malutkiego boguszowskiego rynku to niezapomniana chwila. Kilkuset uczestników ściśniętych w strefie po zbiorowym odliczeniu ostatnich sekund rusza jednocześnie z miejsca i w tym momencie, precyzyjnie po sygnale startera, nad miasteczkiem rozpoczyna się fantastyczny pokaz fajerwerków. Mocna dawka adrenaliny gwarantowana.

Po początkowym pokonaniu pętli wąskimi uliczkami trasa prowadzi przez górę Mniszek, masyw Trójgarbu i Chełmca (851 m npm) do stadionu w Boguszowie gdzie ma finał maraton, a następnie przez masyw Dzikowca i Lesistej Wielkiej z powrotem do Boguszowa gdzie kończy się 100 km. W tym roku na starcie padł rekord frekwencji – udział w imprezie wzięło ponad 520 osób, z czego około połowa w maratonie.

Sam maraton jest raczej szybki i brak większych trudności technicznych. Z pewnością niezatarte wrażenie pozostawia kilkukilometrowy, monotonny podbieg pod Chełmiec. W moim przypadku miałem szczere chęci napierania do szczytu, ostatnie kilkaset metrów przemierzyłem jednak szybkim marszem podziwiając piękne widoki świateł Wałbrzycha daleko w dole. Kibice mimo nocnej pory, tłumnie stawiają się na trasie i głośno, dopingując się w wielu przypadkach zimnym piwkiem, zachęcają do wzmożonego wysiłku. W moim osobistym rankingu są to najgłośniejsi kibice i kibicki z jakimi miałem do czynienia i przebiegając obok większych grup można na chwilę ogłuchnąć. Zaznaczam jednak że ich nastawienie do biegaczy jest niezwykle pozytywne i dają oni z siebie tyle samo albo nawet i więcej niż uczestnicy biegu.

Poza wyżej wymienionymi bardzo pozytywnie zaskoczyło mnie przygotowanie specjalnych parkingów i pola namiotowego dla biegaczy. Widać że miasto choć nieduże, żyje tym biegiem i jest to ważne wydarzenie w miejscowym kalendarzu. Wszystkim polecam także wizytę w barze BARYT, a także krótki spacer po tajemniczych i nieco zatrzymanych w czasie okolicach rynku.

PS. Specjalne podziękowania dla Przemasa i Remika za wspólny wyjazd pomimo nieoczekiwanych i niespodziewanych zwrotów akcji. Jak obaj pokazali żelazo hartuje się w ogniu.

WYNIKI : http://wyniki.datasport.pl/results2212/

Zapraszam do obejrzenia filmu o na profilu facebookowym wertykalnej kotliny.

Autor Tomek Ciepliński.

Zdjecia Tomek Ciepliński, Remigiusz Stalmasiński

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s